Dzisiaj pojechałam z tatą do Poznania. O 8:00 mięliśmy autobus i jechaliśmy ok. trzech godzin. Najpierw, kiedy tata załatwiał swoje sprawy, ja poszłam się przejść i pokręcić po sklepie z pachnidłami, które tak uwielbia, znaczy głównie świeczkami. Tata dał mi na ten sklep 10zł, ja dołożyłam drugie tyle i kupiłam sobie dwie świeczki - jedną dużą, żółtą, okrągłą, o zapachu wanilii(cudo); drugą mniejszą, białą, pachnącą jaśminem (piekny, subtelny zapach. Potem poszliśmy na rynek, pospacerowaliśmy, po drodze zjedliśmy tortillę. Poszliśmy do kościóła, posiedzieliśmy. Potem, gdy już wracaliśmy, zauważyliśmy kolejną mydlarnie, weszliśmy i bardzo nam się tam podobały świeczki, zwłaszcza jedna. Jeszcze nigdy takiej nie widziałam. Była okrągła, a wokół tej kuli jakby oplatał się wąż i cała była w takie centki i w takim kolorze jak gad. Po prostu przepiękna

. Jak na świeczkę, niestety, bardzo droga, kosztowała 25 zł. Nagle patrzę, a mój tata podchodzi do lady i mówi facetowi, że kupuje tego węża. Aż mnie zatkało.

Kupił mi ją już na 15 urodziny

, które mam za pare dni. Świetny prezent. Tata ostatnio często mnie zaskakuje. Potem powoli w bardzo dobrym nastroju, po wycałowaniu taty za prezent, wróciliśmy na PKS i po chwili juz jechaliśmy do domu. W autobusie wtulona w tate trochę się przespałam, potem jeszcze pogadaliśmy i poszliśmy so domu. Cudowny dzień...